Strona główna

Galeria Darłowo - Darłowo i Darłówko w starej pocztówce

Katalog

Ogólny

Polityka

Ogólne

Obyczaje

Skecze

Poszukaj

Archiwum

Linki

Miasto Darłowo

Muzeum w Darłowie

Muzeum w Koszalinie

Strona Tomasza Gabisia

Rügenwalder Mühle

Panel konserwatystów

14 marca 2013
Czy dorosłem Panie Dyrektorze?

 

W maju 1978 r. siedziałem na sali gimnastycznej Technikum Mechanicznego w Wałbrzychu i jak kilkudziesięcioro moich koleżanek i kolegów zastanawiałem się nad wyborem tematu pracy maturalnej z języka polskiego. Zdecydowałem się pisać o wzorze do naśladowania, człowieku z charakterem, który mógłby być wzorem dla młodzieży epoki późnego Gierka. W mojej rozprawce nie było błędów ortograficznych, stylistycznych i żadnych innych. Ale ledwie otrzymałem za tę pracę ocenę dostateczną. I to w drodze wyjątku, po wychowawczej rozmowie uświadamiającej mi, że mam zaburzony system wartości i tak naprawdę nie dorosłem do miana człowieka dorosłego. Dlaczego? Bo uznałem, że właśnie w czasie, gdy PRL wkroczyła na drogę budowy rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego, wzorem do naśladowania dla młodzieży powinien być św. Franciszek z Asyżu. I napisałem to z pełnym przekonaniem.

Na krótko przed maturą przeczytałem "Herezje i prawdy" Stanisława Cata Mackiewicza, w tym bodaj dwa eseje o Biedaczynie z Asyżu. To był początek mojej fascynacji tą postacią. Nawet, gdy jeszcze wierzyłem w mój talent literacki, pisałem szkic dramatu poświęconego św. Franciszkowi. Póki co dramat nie powstał.

Wiem, jakie były oczekiwania dyrekcji szkoły sprawdzających prace maturalne z języka polskiego w wałbrzyskim technikum w 1978 r. Ale za sprawą mistrzowskiego pióra Cata postać założyciela zakonu franciszkanów była w mojej wyobraźni tak żywa, tak plastyczna, że dzisiaj mogę powiedzieć, że to nie ja wybrałem pisanie pracy o Franciszku, tylko On mnie wybrał do napisania tej pracy.

Tymczasem miałem się cieszyć, jak mnie zapewniano, że nie otrzymałem oceny niedostatecznej za swoją pracę. Przyznaję, że byłem wtedy nieco przygnębiony. Planowałem studiować na wrocławskiej polonistyce i "trója" z języka ojczystego na świadectwie maturalnym na pewno nie sprzyjała moim ambicjom. Na szczęście wizytatorka z kuratorium oświaty (była na egzaminie ustnym) oraz później egzaminatorzy na Uniwersytecie Wrocławskim dużo wyżej ocenili moje aspiracje.

Wiadomo, dlaczego dzisiaj piszę o tym, nim upłynęła doba od wyboru na Stolicę Piotrową następcy, który przyjął imię Franciszka I. To na pamiątkę tego, który 35 lat temu był w moich oczach postacią najbardziej godną miana człowieka z charakterem, człowieka, którego powinniśmy naśladować. I który nadal mnie intryguje, budzi podziw.

To jak, Panie Dyrektorze Technikum Mechanicznego w Wałbrzychu w 1978 r., czy już Pańskim zdaniem dorosłem? Czy nadal Pan uważa, że obranie sobie w życiu św. Franciszka jako wzoru do naśladowania to objaw niedojrzałości?

Jerzy Buziałkowski

 

 

Dodaj komentarz

Imię:

 

Treść:


token
odswież obrazek

Przepisz znaki widoczne na obrazku

Prawa autorskie © 2006, 2011 galeriadarlowo.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt i realizacja: gcl.pl